środa, 15 kwietnia 2026

Poza strachu poza życiem

Dziś obudziłam się przerażona
Nie wiedząc nawet czego się bałam
Usiadłam na łóżku strachem zmrożona 
I nie wiem jak długo tak tylko siedziałam

Cały dzień zjadł mi lęk w jedną minutkę
Postanowiłam więc, że już się spać nie położę
Bo ta strata bezpowrotna napawa mnie smutkiem
I taki okropny dzień powtórzyć się nie może


Dziś wstałam z łóżka przerażona
Nie wiem czemu do łazienki wejść się bałam
Oparłam się o ścianę w przedpokoju jak zamrożona
Sama nawet nie wiem jak długo tam stałam

Po nocy bezsennej dzień lęk zamienił mi w jedną minutkę
Postanowiłam się nie kąpać więc, bo łazienka winna być może
Ta strata ogromna, bezpowrotna wciąż napawa mnie smutkiem
Taki straszny dzień powtórzyć się już nigdy nie może


Dziś rano niechcący przez okno wyjrzałam
I zaraz zamarłam przy szybie jak zmrożona
Nie wiem nawet czemu tam spojrzałam
Ale widziałam jak przyszła noc, gdy stałam przerażona

Znów lęk ukradł mi czas, cały dzień minął w minutkę
Postanowiłam więc ignorować co dzieje się na dworzu
Bo utrata bezpowrotna kolejnego dnia przepełnia smutkiem
I taka okropna kradzież dnia powtórzyć się już nie może


Dziś, nie wiem czemu i jak, wiadomości w telewizji widziałam
I jeszcze długo później potem tkwiłam w strachu jak zamrożona
Przez informacji formę - tekst, ilustracje, po nich już tylko się bałam
Cały wieczór i noc, do rana, na kanapie siedziałam przerażona

Całą niemal dobę zjadł mi lęk w jedną minutkę
Pomyślałam że pilota już w rękę nie włożę
Bo ta strata bezpowrotna napawa mnie smutkiem
I ten koszmar już nigdy powtórzyć się nie może


Dziś jestem już starsza o strachu dni i nocy tyle
Świat kręci się co raz szybciej - nie nadążam, wstydzę
Jestem już tylko kamieniem, co raz bardziej w tyle
Ciemnością trawionym ślepym, głuchym widzem.



wtorek, 20 stycznia 2026

Siła (nadprzyrodzona) wyższa ....

Jakiś psotnik, skrzat czy wróżka

Rano dziś mi wlazł do łóżka, 

Sen zawiązał na powiekach,

Nie ociągał się, nie zwlekał,

Zasłaniając dzień co z okna

Światłem nie mógł wejść do środka,

Kołdrą ciasno mnie otulił 

Puchem klejąc do koszuli,

Usiadł sztywno przy mym uchu

I czekając tak w bezruchu,

Nucił słodką kołysankę

By zagłuszyć dźwięk poranka ...

 

Kiedy się już rozbudzałam,

Nieprzytomna szans nie miałam

Przygnieciona stwora mocą ...

Nikt nie przyszedł mi z pomocą

Więc utknęłam w bezsilności,

Nie znalazłam przytomności;

Obcą magią znieczulona

W sen wróciłam ogłuszona;

Stwór odgrodził mnie od chwili,

Kiedy inni się budzili;

Ten wybitnie wredny winny,

Co to przyszedł nieproszony -

Ja wstać chciałam - To ten Chochlik, 

Bym rozpędu nie nabrała, wypiął mi o świcie wrotki!

 




Stories by Klaudia KiKi on Medium

Życzenia - zbiór