Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kata Żona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kata Żona. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 sierpnia 2016

Kata żona 2

Na czarnej plaży czarny piach
Na czarnym piachu czerwony ślad
Na krwawym śladzie strużka rdzy
I żony kata słone łzy

Długo po tym jak zabrali ciało
Ona stała, zgięta w pół i płakała
Z jej łez powstała słona rzeka
Jej szloch było słychać z daleka

Na wyspie smutku, czarnym piachu
Została niczym posąg strachu
Wiatr osusza jej oczy i serce
Lecz ciało nieposłuszne ruszyć się nie chce

Słyszała z daleka męża wołanie
Niech woła bestia - ona tu zostanie
Mówiły 'dzień dobry' z kościoła panie
Niech się kłaniają - ona tu zostanie

Cień jej postaci wędruje po piachu
A ona stoi w rozpaczy i strachu
Włosy na głowie powoli bieleją
A ona stoi, dzieci się śmieją

Te kilka kwadransów jak wieczność minęła
Podniosła głowę, modlitwę klepnęła
Ruszyła nogą i drugą - powoli
Trudno tak chodzić, gdy serce tak boli

Ruszyła przez miasto, po drodze z kamienia
Została za nią czerwona smuga,  czarna ziemia
Na krwawym śladzie strużka rdzy
I żony kata słone łzy

wtorek, 11 sierpnia 2015

Dodane: Kata Żona ...1

Na śniegu ... gdzie od zimna dłonie parzą...
Gdzie inne światy, mi i Tobie... się wciąż marzą...



Klęczała ona...
W sukni białej jak prześcieradło,
Kata żona -
Takie brzemię na nią spadło...

Klęczała, a jej oddech rwał się z każdym uderzeniem topora,
Patrzyła jednak dumnie - na wprost -
Była wszak żoną potwora...

W łonie nosiła od kilku tygodni
Owoc swojego płaczu i jego spuszczonych spodni...
Ściskała w ścierpłej dłoni chustkę poczucia winy,
Ignorowała uparcie, tłuszczy krzyki i drwiny...

Mąż jej, diabelnie oddany swej profesji,
Dumnie dzierżył topór, gdy jej brata nieśli,
Naprężył mięśnie i gładko i płynnie
Pozbawił ciało głowy, zbyt szybko, zbyt zwinnie...

Było wszak wiadomo, że szkło niesprzątane
Przetnie czyjąś skórę, przy śniadaniu, nad ranem,
Tak jak pewne były wschody i zachody słońca;
Nie może być początku bez nadchodzącego końca.

Jej początek, wraz z ostatnim oddechem jej matki
Miał jak najgorsze na zakończenie zadatki
I choć w jej stalowych oczach nie widać było strachu
Jej ręka, nie jednemu, wskazała drogę do piachu.

...

Teraz na śniegu ... gdzie od zimna topnieją spojrzenia,
Klęcząc w ciszy, chowała swoje marzenia...
Licząc na upadek, który nigdy nie miał się wydarzyć,
Pozwalała krwi zamarzać, wiatrowi - parzyć.



Stories by Klaudia KiKi on Medium

Życzenia - zbiór