W poezję wiara podupada
Szczególnie kiedy proza zjada
Życie przesiąka nagłówkami
A ludzie rzucają przecinkami jak kamieniami
Wiara w poezję słabnie
Szczególnie, kiedy znów jest się na dnie
Powietrze podtapia z każdym oddechem
A świat tylko odbija ból - echem i śmiechem
Poezja jednak choć tylko już jedną nogą
Jest wciąż przy nas towarzyszką ubogą
Bez względu na wszystko wokół
Pozostaje nam w gardle ością i solą w oku
Brutalnie przypomina o swej obecności
Zmuszając do czytania w samotności
Prowokując do samodzielnego myślenia
I wtykając długopis do ręki w której sił już nie ma
Drażniące bezczelne rozdrapujące rany bóstwo
Nie nagradza - w kieszeniach ma pusto
Czasem tylko kusi wizją nieśmiertelności
Ale strofy utrzymują tylko jej chude kości
Nie wiara w nią jest trudna, wiara bardziej bolesna
Nie sprzyja jej wyznawcom moda współczesna
Na kopiuj - wklej słów bez znaczenia
W których ani rymów ani sensu nie ma
Zdania bez kontekstu bardzo dramatyczne
Przekrzykują dziś każde zwrotki romantyczne
I nieusłyszane pozostają zapisane uczucia
Które trwać mogą dłużej niż pojedyncze ukłucie w bucie
Bezsprzecznie niewdzięczna jest dziś w poezję wiara
Podupada więc i tylko straszy niczym nocna mara
Lecz nie sposób jednak zgasić tego słabego płomienia
Który odgradza od świata i w prozie spełnienia
Słabnie wiara w poezję - wiara niechciana
Od lat z własnej woli nie jest wybierana
Lecz nie wierzyć w nią się nie da skoro jest faktycznie
Trwa prawdą przez historię... choć mniej dramatycznie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz